# 169
Kolega z pracy opowiadał kiedyś taki kawał:
Przychodzi Kowalski do szefa i mówi, że pracuje już dłuższy czas, sprawdza się na swoim stanowisku, daje z siebie maximum i chciałby prosić o podwyżkę. Na co szef mówi:
- Jest to jakaś myśl, jest to do rozpatrzenia, trzeba by się faktycznie nad tym zastanowić. Proszę przyjść jutro.
Następnego dnia Kowalski wyrusza do szefa i znowu mówi, że pracuje już jakiś czas, że wkłada w pracę całe swoje serce, że jest dobrym specjalistą, dlatego też chciałby prosić o podwyżkę. Szef odpowiada:
- Jest to jakaś myśl, jest to do rozpatrzenia, trzeba by się faktycznie nad tym zastanowić. Proszę przyjść jutro.
Mija kolejny dzień, sytuacja się powtarza, czwartego dnia jest tak samo. Piątego Kowalski nie wytrzymuje i sfrustrowany grozi szefowi odejściem, na co szef wybucha:
- Kowalski, to przecież pana wina jest do cholery, ile razy mówię, żeby pan przyszedł jutro, a pan ciągle przychodzi dzisiaj!!!
Właśnie przed sekundą upolowałam dobry moment, żeby poruszyć temat zmiany warunków mojej umowy o pracę. Na co szef mówi:
- Przyjdź z tym do mnie jutro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz